niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 1 - Bitch


Szedłem szybkim krokiem w stronę klubu go-go. Starałem się, aby nikt mnie nie zauważył, a tym bardziej rozpoznał. Doszedłem do drzwi i przekroczyłem próg, jednocześnie zdejmując z głowy kaptur czarnej bluzy. Podszedłem do baru. Barmanka mnie rozpoznała - w końcu byłem stałym klientem.
- Co pana sprowadza, panie Styles? - zapytała z szacunkiem. Ludzie dobrze wiedzą, że łatwo mnie zdenerwować i lepiej być ostrożnym.
- Witaj, Madeleine - odpowiedziałem. - Masz dla mnie jakąś laskę?
- Tak... jest tu taka nowa... nie pamiętam jej imienia. Klienci ją chwalą.
- Kto ją przyprowadził?
- Pan Tomlinson.
- Wspaniale. Dzięki - powiedziałem, wkładając dziewczynie sto funtów za dekolt.
Ruszyłem w stronę drzwi z napisem: 'Wstęp wzbroniony' i otworzyłem je. Przeszedłem przez długi korytarz i doszedłem do gabinetu szefa. Wszedłem tam.
- Aby wejść należy zapukać! - wrzasnął Tomlinson zza sterty papierów.
- Widzę, że jesteś w złym chumorze, Lou.
- A, to ty. Sorka, Hazz. Dawno cię nie było...
- Byłem za miastem.
- Rozumiem.
- Madeleine mi powiedziała, że sprowadziłeś nową dziwkę. Mogę ją wypróbować?
- Ty zawsze, Harold. - wstał i przeszedł biurko naokoło, a następnie wyszedł za drzwi, dając mi ręką znak, abym poszedł za nim. Prowadził mnie do piwnicy, w której więził dziwki. Doszliśmy do celi numer 69 i otworzył drzwi, wpuszczając mnie do środka. Zobaczyłem ładną, seksowną blondynkę, siedzącą na łóżku i malującą paznokcie. Spojrzała na nas brązowymi oczami, z dezaprobatą obserwując dokładnie każdy skrawek mojego ciała. Ta dziewczyna mnie zawstydzała. Najwidoczniej nie zobaczyła niczego ciekawego, bo wróciła do poprzedniego zajęcia.
- Ehm - odchrząknął Louis. Każda normalna pewnie dawno drżałaby z przerażenia na ten dźwięk, ale ona spojrzała z wyższością i zapytała sarkastycznie:
- Chce pan cukierka, panie Tomlinson?
- Trochę szacunku, Victorie.
- Ja jedynie pytam mojego szefa - ostatnie słowo wypowiedziała drwiąco - czy mu pomóc.
- Pomińmy to. Masz klienta.
- Pracę zaczynam o 23:45, teraz jest 22:00.
- Mam to gdzieś.
- A ja mam gdzieś tego jebanego klienta!
- Zaraz będziesz miała gdzieś mojego kutasa! - wtrąciłem się.
- Jest tak mały, że nawet nie zauważę.
Louis szepnął mi do ucha:
- Błagam stary, weź ją do domu i naucz szacunku. Jakkolwiek.
- Dobrze, Loulou.
Wróciliśmy do Victorie.
- Idziesz teraz z Harrym. Masz się do niego odnosić z szacunkiem!
- A jeśli nie?
- A jeśli nie, to zobaczysz, jaka jest twoja wartość - powiedziałem takim tonem, że aż drgnęła. Punkt dla Harry'ego. Ja zawsze dostaję to, czego chcę, a ta dziewczyna mi się spodobała.

---------------
Rozdział krótki, ale nie chciałam za dużo pisać, żeby Wam nie podać zbyt wielu informacji na samym początku :) /Alex

Wstęp

Hejka, mam zamiar pisać tu fanfiction o Harrym Stylesie. W roli głównej będzie siedemnastoletnia Victorie. Więcej nie powiem. Rozdział pojawi się za parę minut, a następny będzie za kilka dni. :) Miłej lektury /Alex